Temat: Jak tanio podróżować - porady Proszę wpisywać generalne porady o tym jak tanio można podróżować. Zacznę od 3 swoich: 1. zamiast płacić za pokój w hotelu lepiej skorzystać z Oto garść porad jak tanio zwiedzać świat i podróżować. 1. Jeździć do niepopularnych i biednych miejsc. To najprostsza z możliwych rad. Jeśli nadrzędnym celem jest sama podróż, a nie zwiedzanie najlepszych atrakcji i najciekawszych miejsc na świecie to wybór jest prosty Zamiast tygodnia na Lazurowym Wybrzeżu, w Wenecji czy w Kiedy wyjeżdżałam z dziećmi, powtórzyła się sytuacja. Zaufałam swojej lekarce, która powiedziała mi, abym zaszczepiła rodzinę na WZW typu A i B, na dur brzuszny i żółtą febręm bo bez tej szczepionki nie wjedzie się np. do Panamy. Resztę sobie darowałam. Podobnie zaleca się stosowanie leków na malarię. „Zbieraj wspomnienia, pozostawiaj jedynie ślady.“ – Chief Seattle „Jeśli chciałbyś podróżować szybko i daleko, podróżuj bez niepotrzebnego bagażu. Porzuć zazdrość, zawiść, egoizm i strach.”– Cesare Pavese „Podróżowanie uczy skromności. Widzisz, jak niewiele miejsca zajmujesz w świecie.” Jak podróżować za darmo; Wiza. Czy możesz zaoszczędzić pieniądze? Jak tanio podróżować po świecie: tworzenie mapy drogowej; Bilety lotnicze; Jak tanio podróżować po kraju; Jak autostop; Gdzie przenocować; Gdzie zjeść; Wycieczki i muzea; Na czym nie można zapisać; Jak tanio podróżować po świecie i kraju ojczystym 💃 Kliknij w SUBSKRYPCJĘ i zostań na dłużej! 😍 Jak zaplanować tanie wakacje? Jak podróżować na własną rękę? Jak szukać tanich lotów i noclegów? Jak dojechać Zastanawiałeś się kiedyś jak tanio podróżować? Jeżeli tak to koniecznie obejrzyj ten film, w którym wspólnie odkryjemy 5 sposobów na tanie podróżowanie. W od Okiennice podlaskie. Jak wygląda zwiedzanie? Czy miejsce nadaje się na rodzinną wycieczkę z dziećmi? Kraina Otwartych Okiennic znajduje się zaledwie 30 km od Białegostoku oraz około 50 km od granicy z Białorusią, dlatego po dziś dzień, utrzymała się charakterystyczna gwara mieszkańców, a podczas zwiedzania, spotkać można licznych, zagranicznych sąsiadów. Przelewaj pieniądze na konto, do którego na co dzień nie masz dostępu. Żeby nie kusiło! 2. Załóż konto oszczędnościowe albo lokatę na Twoje pieniądze na podróże. Największym zagrożeniem dla naszych zaoszczędzonych pieniędzy jesteśmy my sami. Codziennie pojawiają się niestety nowe pomysły na wydatki. Najpopularniejsze linie to Megabus, Greyhound, Peter Pan i Bolt Bus, spośród których szczególnie polecam drugą i trzecią opcję. W wielu autobusach można bezpłatnie połączyć się z Wi-Fi i naładować telefon. Jeśli jesteśmy gotowi podróżować nocą, bilet możemy kupić już za 9$! HLct. Każdy ma swoje sprawdzone sposoby na podróżowanie, które nie rujnują portfela. My zebraliśmy kilkanaście zasad, które umożliwiają nam wyjazdy za rozsądne pieniądze. Przez te kilkanaście lat podróżowania zebrała nam się całkiem pokaźna lista. Wiele z tych zasad dalej stosujemy, część z nich w naszym przypadku odeszła już do lamusa. Bo tak naprawdę fajnie jest zwiedzać i podróżować za niewielkie pieniądze, ale z czasem zaczynamy odczuwać potrzebę większego komfortu podczas wyjazdów, szczególnie jeśli podróżujemy z małym dzieckiem. Jak tanio podróżować Korzystaj z promocji, zarówno tych na bilety lotnicze, autokarowe, jak i pociągi. Zapisz się do newslettera serwisów poświęconych taniemu podróżowaniu. Bądź elastyczny co do terminu i kierunku podróży. Zazwyczaj najtańsze bilety lotnicze dostępne są w środku tygodnia, niższe ceny znajdziemy na przeloty od października do połowy grudnia oraz od połowy stycznia do maja. Chciałbyś wybrać się do Włoch, ale akurat trafiły się super tanie bilety w innym kierunku? Skorzystaj, Włochy poczekają. Sprawdź, kiedy w danym kraju panuje tzw. wysoki sezon i staraj się go omijać. Sierpień jest na przykład ulubionym miesiącem na wakacje dla mieszkańców krajów nad Morzem Śródziemnym, ceny biletów oraz noclegów od razu są dwukrotnie wyższe. Masz bilet na samolot? Sprawdź ceny transferu z danego lotniska, w wielu przypadkach im wcześniej kupisz bilet, tym mniej zapłacisz (np. easyBus do Londynu, Flibco do Brukseli itd.). Podróżuj lekko. Korzystając z oferty tanich linii lotniczych najtaniej wychodzi podróżować tylko z bagażem podręcznym, za bagaż rejestrowany trzeba dodatkowo zapłacić. Mały bagaż jest wygodniejszy, a naprawdę można się do niego spakować nawet na kilka dni i to podróżując z dzieckiem. Podróżuj autostopem. My co prawda nigdy nie próbowaliśmy, ale wielu z naszych znajomych tak właśnie przemieszcza się po świecie. Podróżuj w grupie. Możesz obniżyć koszt swojej podróży korzystając na przykład z BlaBlaCar. Planujecie objazdówkę? Ceny paliwa i koszt płatnych odcinków autostrad można dzięki temu podzielić na więcej osób. Korzystaj z promocji w poszukiwaniu tanich noclegów. Wiele serwisów daje nam przy rejestracji dodatkowe środki, które mogą obniżyć cenę noclegu (airbnb, TravelPony). Śpij za darmo na kanapie. Zarejestruj się w serwisach CouchSurfing i Hospitality Club, gdzie możesz wyszukać ludzi, którzy przygarną Cię pod swój dach. Nie zapomnij o drobnym upominku dla swojego gospodarza! Podróżuj z namiotem. W Skandynawii panuje prawo Allemansrätten, które oznacza, że turysta może robić namiot w niemal każdym miejscu, nawet na terenie prywatnym na jedną noc, o ile nie przeszkadza właścicielowi. Nie lubisz spać pod namiotem, a spanie na czyjejś kanapie jeszcze do Ciebie nie przemawia? Szukaj tanich noclegów w hostelach, najtańsze miejscówki znajdziemy w dormitoriach. Przed wyjazdem sprawdź, który środek transportu jest najtańszy w danym kraju. W jednym taniej będzie jechać busem, w innym pociągiem, a w kolejnym samolotem. Sprawdź, kiedy najlepiej kupować bilety. W Norwegii czy Szwecji bilety na pociąg warto kupować z dużym wyprzedzeniem, dzięki czemu możemy dużo zaoszczędzić. Bilety na samolot w Chinach można kupić tanio nawet na dwa dni przed wylotem. Jeśli musisz się gdzieś daleko przemieścić w danym kraju, zastanów się nad nocnym pociągiem lub autobusem. Dojedziesz do celu, a odpadnie Ci koszt jednego noclegu. Ogranicz jedzenie posiłków w drogich restauracjach. Większą część funduszy wycieczkowych zazwyczaj… przejadamy. Zabierz ze sobą prowiant (jak podróżuje z dzieckiem to zawsze zabieramy ze sobą dość sporo tego prowiantu) i zrób piknik w pięknych okolicznościach przyrody. Jeśli masz dostęp do kuchni, gotuj samodzielnie (jeszcze czego, jestem na wakacjach!). Jeśli jesz na mieście, staraj się unikać barów i restauracji w ścisłym centrum miasta oraz blisko atrakcji turystycznych. Wystarczy odejść 2-3 ulice dalej, a ceny magicznie spadają. Szukaj specjalnych ofert, np. w porze lunchu w Szwecji zjesz w całkiem przystępnej cenie. W Azji pyszne i tanie posiłki znajdziesz w ulicznych barach. Poszukaj informacji o zagranicznych dyskontach, w których będziesz mógł zrobić tańsze zakupy. Lidl też jest bardzo popularny w innych krajach. Zakupy warto robić też na lokalnych targach. Pamiętaj, że w niektórych krajach trzeba się targować, bo ceny dla turystów na dzień dobry są 2-3 razy wyższe. Korzystaj z darmowych atrakcji w mieście. Ceny biletów wstępu do niektórych atrakcji potrafią przyprawić o zawrót głowy (w Skandynawii czy w Wielkiej Brytanii), ale jest wiele miejsc, które można zobaczyć bezpłatnie. Sprawdź, w które dni dane muzea można odwiedzić za darmo. Na pewno będą oblegane, ale możesz zaoszczędzić parę groszy. W wielu miastach organizowane są bezpłatne piesze wycieczki z przewodnikiem. To świetny pomysł na zwiedzanie. Jesteś jeszcze studentem? Możesz korzystać z niższych cen biletów wstępu do różnych atrakcji lub na przejazdy. Wyrób przed wyjazdem kartę Euro 26 lub ISIC. Planujesz dłuższą podróż? Sprawdź serwis Workaway i zostań wolontariuszem. W zamian na drobne prace kilka, kilkanaście godzin w tygodniu można bezpłatnie pomieszkać w najdalszych zakątkach świata. A Wy, podróżujecie ultra-tanio?Jakie są Wasze sposoby na budżetowe podróżowanie? Z niecierpliwością czekamy na kolejne pomysły! To może Ci się również spodobać! Kiedy zdecydowaliśmy się na krótki wypad do Krakowa, nie wiedziałam jeszcze, jak bardzo utwierdzi mnie w dotychczasowym przekonaniu, że podróżowanie z dziećmi, to zupełnie inny wymiar poznawania świata. Lub braku możliwości poznawania go, bo w moim przekonaniu (doszły mnie słuchy, że nie jestem sama!) z dziećmi jest to o wiele trudniejsze. Lub wręcz niemożliwe. Instagram vs rzeczywistość. Wiesz, że instagramerki używają presetów, poprawiają sobie pryszcze w photoshopie albo chociaż robią makijaż, nim zaczną nagrywać stories z pobudki. To widać. A czy wiesz, że niektóre uśmiechnięte dzieci, uśmiechają się bardziej do czekoladki, którą za chwilę dostaną niż ze szczęścia? Że są dzieci podszczypywane w tyłek, kiedy się wiercą i obiektyw widzi rozmazaną plamę zamiast kilkulatka? Bo przecież widać dzieci zachwycone każdym nowym miejscem, wypoczętych rodziców i wspaniałe widoki. Wiem, takie zdjęcia się sprzedają i wiem, nie każdy chce pokazywać trudniejsze chwile. Tylko, że one są, istnieją naprawdę i jako rodzice powinniśmy o tym mówić. Po co poruszać trudne tematy na Instagramie? Och, to proste! Tam są teraz ludzie. Rodzice. Przyszli rodzice. Osoby, dla których podróżowanie z dziećmi jest ważne oraz te, którym cudze dzieci umilają drogę ;). Dobrze, żeby wiedzieli, że różnie bywa. Podróżowanie z dziećmi, to nie tylko widoczki i uśmiechy, a urlop raczej nie równa się odpoczynkowi. Chociaż, tu muszę zaznaczyć – nie zawsze tak jest. Na stories wspominałam o Ani Skurze z Whatannawears, która ze swoją córką Melodyjką podróżuje po całym świecie i pięknie się w tym spełnia. Odzywała się u mnie Monika z Dolny Śląsk dla Uli, która zawsze zaznacza, że z córką jak najbardziej może wypocząć. Odzywają się osoby twierdzące, że wymyślam sobie problemy. Nie wymyślam, bo one naprawdę istnieją, ale nie spotykają każdego. Podróżowanie z dziećmi. Jedno czy więcej? Mam tylko dwoje, ale kompletnie różnych dzieci z innymi potrzebami. Dwoje i więcej dzieci, to konieczność dostosowania planu podróży, środka lokomocji, intensywności zwiedzania czy ilości odpoczynku do każdego z nich! Słyszę głosy starszego pokolenia i do znudzenia powtarzane „kiedyś się jeździło 15h pociągiem i wszyscy żyjemy!” albo „spało się gdziekolwiek i nikt nie narzekał”. Można sobie teraz odbić po latach, co? Nie widzę powodu, dla którego miałabym się męczyć w imię solidarności z podróżującymi 30 lat temu rodzicami małych dzieci. Zwłaszcza, że zaspokojenie potrzeb każdego z moich chłopców jest dla mnie bardzo ważne. Chciałabym, żeby podróż jako całość sprawiała nam wszystkim przyjemność. Bywa jednak, że pomimo przemyślanej strategii, nie każdy z naszych wyjazdów zaliczam do udanych. Zdarzają się cudowne podróże (jak ta do Włoch) i niewypały (jak ostatnia do Krakowa). O czym musisz pamiętać podczas podróży z dziećmi? DZIECIOM NIE DOGODZISZ W samochodzie trzeba za długo siedzieć, w pociągu należy zwracać uwagę na innych pasażerów, w autobusie nie ma gdzie się ruszyć, w samolocie też bywa niekomfortowo, więc o statku nawet nie wspomnę. Z tego miejsca pozdrawiam babcie, które polecały nam opowiadanie o krajobrazach za oknem podczas jazdy pociągiem. Bardzo interesujące przez jakieś 10 minut, bo pole od pola kompletnie niczym się nie różni ;). Najwyraźniej 30 lat temu wyglądało to inaczej. DZIECI CHORUJĄ Nie wiem czy tylko moje lubią kichać tuż po wyjściu z domu i mieć temperaturę akurat po przyjeździe na miejsce? Czy to jakaś cholernie niesprawiedliwa reguła, która dotyka rodziców? Latem jest trochę łatwiej, sezon grypowy nas nie rozpieszcza, więc lwią część miejsca w walizce zajmują u nas zawsze lekarstwa. DZIECI KOSZTUJĄ W sensie: zawsze więcej, niż zakładasz. Uwielbiam podróże niskobudżetowe, ale nawet one oznaczają pewien zapas gotówki na nieprzewidziane sytuacje, które musisz przewidzieć. Uwierz mi, w cztery dni zdarzyło nam się takich kilka, a z racji tego, że przyjechaliśmy pociągiem (popełniając pierwszy, poważny błąd), musieliśmy sobie radzić na miejscu. DZIECI SĄ STALE GŁODNE Ale nie, że w standardowych porach, kiedy jedzą posiłki w domu czy przedszkolu. Potrafią być głodne na okrągło lub, co chyba jest znacznie trudniejsze do przeskoczenia, przez dłuższy czas jedzenie ich absolutnie nie interesuje. W ogóle jedzeniu z dziećmi w restauracjach warto chyba poświęcić osobny wpis, bo podobnie jak w podróży, różnie bywa, a wielu rodziców niekoniecznie ma czas jechać godzinę na drugi koniec miasta do knajpy przyjaznej rodzinom z dziećmi. Doskonałą opcją jest mieszkanie z wyposażoną kuchnią i zazwyczaj na takie się decydujemy, ale wiadomo, że tu już się liczą preferencje i możliwości danego miejsca. DZIECI SIĘ KŁÓCĄ Żeby tylko 18 razy dziennie, a tu nie. O nitkę, kostkę brukową, konia, klocki, zabawkę, spojrzenie, oddychanie tym samym powietrzem. Relanium mile widziane. ISTNIEJĄ DZIECI, KTÓRE… …Nie lubią podróży i wcale nie dlatego, że ich w swoim życiu nie zasmakowały. Nie twierdzę, że są urodzonymi domatorami, ale nie przepadają za taką formą spędzania czasu. …Mają problem ze zmianami. Podróż wymaga wtedy bardzo długiego przygotowania dziecka, zapowiedzenia mu wszystkiego, co będzie się działo i uprzedzenia przed ewentualnymi niespodziankami. …Są nieprzewidywalne. Nigdy nie wiesz, czy spędzicie miłe dwa tygodnie czy upiornych kilka dni. Jestem mamą nieprzewidywalnego egzemplarza i dokładnie wiem, z czym musza się borykać niektórzy rodzice. Z jednej strony pełni obaw, z drugiej bombardowani pozytywnymi podróżniczymi obrazkami. JESTEŚ NIEWYSTARCZAJĄCA Jako rodzice mamy o sobie wysokie mniemanie. No niby wszystko pięknie, bo poczucie własnej wartości jest w życiu potrzebne. Mimo to nie zawsze nasze uczucia, przygotowanie, wysiłek i elastyczność będą wystarczające. Wiem, że to nie wszystko i w pewnym sensie jestem na to gotowa. Czasem jest mi przykro, bo moje życzeniowe myślenie z jednej strony kreśli wizje pięknie spędzonych chwil, które finalnie nie wychodzą. Z drugiej to samo życzeniowe myślenie pcha mnie w kolejną i kolejną podróż. Podczas każdej czegoś się uczę, czegoś uczą się moje dzieci. Wierzę, że to co dzisiaj wydaje się przeszkodą nie do przeskoczenia, za kilka lat będzie jedynie wspomnieniem, a dziś jest wstępem do radzenia sobie z trudnościami. Co jeszcze może pójść nie tak? Wszystko. Każda jedna mała rzecz może się spieprzyć, nie wyjść, nie wypalić. Coś będzie zamknięte, coś niedostępne, na coś nie będzie ochoty. Czy to znaczy, że z dziećmi nie warto podróżować? Przeciwnie! Po prostu będziesz pamiętała, żeby uwzględnić jeszcze więcej aspektów i dasz sobie przyzwolenie na spędzenie czasu nie tak, jak byś chciała, a dokładnie tak, jak chce tego Twoje dziecko. Nigdy nie odmawialiśmy sobie podróży w obawie, że coś pójdzie nie tak. Nie unikaliśmy miejsc, których dziecko nie zapamięta. Potrafimy natomiast rezygnować z interesujących nas atrakcji, z dalekich pieszych wycieczek i planów i dopasować je do nagłych zwrotów akcji, których z dziećmi nie brakuje. O minusach i plusach podróżowania z dzieckiem przeczytaliście już pewnie dziesiątki artykułów i wpisów. Choć mamy nadzieję, że cały nasz blog przekonuje Was, że to są jedynie same plusy ;-) W tym wpisie trochę inaczej: zastanawiamy się czy warto z dzieckiem podróżować poza sezonem :) Jeździcie poza sezonem? My tak! Jeśli tylko możemy to staramy się tak zaplanować wyjazdy, aby nie jechać w lipcu i sierpniu. Chociaż czasami, niektóre wyjazdy z premedytację celujemy na sierpień (tak było w przypadku Islandii czy Wysp Owczych). Jeśli jednak nie musimy, to wybieramy mniej oblegane terminy, z wielu względów. Do oczywistych należą wyższe ceny, problemy ze znalezieniem noclegu, dużo turystów, zbyt wysokie temperatury itp. Poza tym, nie potrafimy planować wyjazdów z dużym wyprzedzeniem. Częściej zdarza nam się spontanicznie kupić bilety, przy jakiś okazjach, a że okazje te z reguły dotyczą terminów poza sezonem to już inna kwestia. O samym podróżowaniu poza sezonem sporo napisaliśmy już w tym wpisie. Podróżowanie z dzieckiem poza sezonem+ Jest tanio (a przynajmniej taniej)+ Jest mniej tłoczno+ Mniej pokus+ Większa szansa na dodatkowe miejsce w samolocie– Ciężko dostać ubranka i akcesoria– Łatwiej o przeziębienia, choroby– Mniej atrakcji na miejscuWerdykt? Czy podróżowanie z dzieckiem poza sezonem może sprawiać kłopot? Ano, okazuje się, że ma to sporo plusów, ale znajdzie się też kilka minusów o których kiedyś byśmy nie pomyśleli. Zacznijmy więc po kolei :) + Jest tanio (a przynajmniej taniej) To jest ogólna korzyść wynikająca z podróżowania poza sezonem, wręcz oczywista. Jednak gdy już liczymy dodatkową osobę na pokładzie w trakcie naszych wypraw, to jest to bardzo istotny czynnik. Na szczęście, za naszego Bobasa rzadko kiedy płacimy, ale patrząc perspektywicznie na kilka lat do przodu warto to wziąć pod uwagę. + Jest mniej tłoczno Nie lubimy tłumów… źle się czujemy wpadając w nurt płynących ludzi, kiedy ledwo da się zmienić kierunek. Dlatego wolimy jechać wtedy, kiedy natężenie na chodnikach się zmniejsza i nie ma problemów aby przejechać wózkiem bez wjeżdżania komuś na nogi, bo akurat, nagle zatrzymał się aby robić zdjęcia. Tak jest bezpieczniej, spokojniej. Jeśli dziecko jest już chodzące to może również zwiedzać miejsca na własnych nogach, bez obawy, że zaraz ktoś je staranuje. Najlepiej wspominamy pod tym względem Dolinę Świątyń w Agrigento na Sycylii, gdzie byliśmy niemalże sami! Nie ma też kolejek do atrakcji (swoją drogą zdarza się, że rodziny z dziećmi mogą wchodzić poza kolejką – czasami wystarczy zapytać), a w restauracjach znajdzie się zawsze wolny stolik. I to nie byle jaki, bo większy i to jeszcze z krzesełkiem dla dzieci. Żyć nie umierać! ;) Mniej tłumów oznacza również mniejsze ryzyko, że dziecko się zgubi czy chociażby straci na chwilę rodziców z pola widzenia. To też mniej stresu, mniej bodźców dla malucha, a więc i bardziej odprężone i spokojne dziecko. + Mniej pokus Plus i minus, ale spójrzmy z perspektywy plusów. Ile razy zdarzyło Wam się wstąpić na lody, chociaż wcale o nich wcześniej nie myśleliście? No właśnie :) Poza sezonem często takie miejsca są po prostu pozamykane. Najbardziej zdziwiliśmy się na Sycylii, no bo gdzie jak gdzie, ale we Włoszech oczekiwalibyśmy Gelaterii na prawo i lewo. Okazuje się, że niekoniecznie w styczniu ;) Fakt, kilka było otwartych ale więcej było zdecydowanie zamkniętych na cztery spusty. Cóż, wyszło na zdrowie i z korzyścią dla portfela ;) To samo tyczy się też licznych sklepów i kramików z pamiątkami, przy których nie musimy się zatrzymywać, a dzieci nie są kuszone licznymi świecidełkami, maskotkami, watami cukrowymi i innymi chińskimi pierdołami. + Większa szansa na dodatkowe miejsce w samolocie Poza sezonem jest większa szansa na mniejsze obłożenie w samolocie, a tym samym wolne miejsca. A jeśli znajdzie się już takie, to wierzcie mi, że obsługa chętnie posadzi tam rodzinę z dzieckiem :) >> Polecamy też nasz wpis o podróżowaniu z niemowlakiem okiem taty! Ale, żeby nie było tak kolorowo, to czas wspomnieć o kilku malutkich minusach ;-) – Ciężko dostać ubranka i akcesoria Szczególnie dla malucha, który rośnie kilka rozmiarów w ciągu roku i nie ma szans, że zimą wejdzie w jakieś letnie ubranka! Przekonaliśmy się o tym szczególnie, kiedy zimą jechaliśmy na Sycylię, a latem na Wyspy Owcze. Znalezienie w styczniu lekkiej kurtki graniczy z cudem. Również znalezienie ciepłych butów i rękawiczek w sierpniu nie jest łatwe. Ok, w dzisiejszych czasach, gdzie wszystko można zamówić online, a w sekcjach ‘Outlet’ ciągle wiszą resztki z pięciu sezonów wstecz, jest łatwiej, ale nadal może być problemem znalezienie tego co potrzebujemy w odpowiednim rozmiarze, szczególnie właśnie dla dziecka. – Łatwiej o przeziębienia, choroby O ile zmiany klimatu wpływają pozytywnie na odporność dziecka, to początkowy okres adaptacji do innego klimatu może być trudny. Jeżdżenie poza sezonem to często większe różnice temperatur, nawet w ciągu kilku godzin. Nagle, z -10 stopni Celsjusza w Polsce, lądujemy na Wyspach Kanaryjskich czy Karaibach, a różnica temperatury sięga nawet 40 stopni. My się radujemy, ale mały organizm może potrzebować więcej czasu na aklimatyzację. Dodatkowo, klimatyzacja, nagromadzenie wirusów w samolocie – to wszystko ma wpływ na ryzyko infekcji i przeziębienia. Trzeba również pamiętać, że okres jesienno-zimowy w Polsce zwiększa ryzyko złapania jakiejś infekcji, co może również zmniejszyć komfort podróżowania. – Mniej atrakcji na miejscu Może się zdarzyć, że poza sezonem część atrakcji będzie zamknięta, warto więc to sprawdzić zawczasu. Na początku listopada byliśmy w Wiedniu. Jeszcze przed wyjazdem okazało się, że lunapark w Parku Prater jest zamykany z końcem października. Jakim pozytywnym zaskoczeniem było, kiedy z okien hotelu zobaczyliśmy świecące i działające atrakcje! Niech Was to nie odstrasza, często po prostu godziny otwarcia są skrócone. Jeśli jednak jedziecie w konkretnym celu to koniecznie sprawdźcie czy nie pocałujecie klamki, bo niestety dziecko może być bardzo zawiedzione, że coś co mu obiecaliście jest zamknięte. Werdykt? Jaki jest werdykt? Czy warto podróżować z dzieckiem poza sezonem? Odpowiedź jest tylko jedna: z dzieckiem podróżować zawsze warto! :) A tak serio, to oczywiście że można podróżować z dzieckiem poza sezonem. I róbmy to póki możemy, bo kiedy Oliwia pójdzie do szkoły o te “poza sezonowe” wypady będzie coraz trudniej. >> Polecamy również wpis jak wyrobić paszport i dowód osobisty? Jak to wygląda u Was? Widzicie jeszcze jakieś inne plusy i minusy? Dajcie znać w komentarzach! :)